Slalomem przez Tarnowskie Góry, czyli Jubileuszowy X Rajd Motocyklowy

31 maja w Tarnowskich Górach odbył się Jubileuszowy X Rajd Motocyklowy. Impreza fajnie się zapowiadała – zadania, nagrody, wspólna przejażdżka. W sumie tylko tyle wiedziałam. Mnie jednak tyle wiadomości wystarczyło i postanowiłam koniecznie tam być. Tradycyjnie zapraszam Was do przeczytania relacji i obejrzenia zdjęć :)

 

Moją podróż do Tarnowskich Gór poprzedził sobotni wyjazd do koleżanki z Bytomia, a że trasa z Bytomia do Tarnowskich Gór wynosi około 13km, postanowiłam pojechać do Pauli na Vespie, aby w niedzielę z samego rana ruszyć prosto od niej z innymi vespiarzami ze Śląska na rajd.

I tak w sobotę o godzinie 16:00 wyruszyłam w trasę, która miała trwać góra 50 minut. Słońce świeciło, ptaszki śpiewały, kwitły wokół kwiaty – nic nie zapowiadało tego, że 10km przed miejscem docelowym zatrzyma mnie ulewa życia i piorunobicie, więżąc mnie na ponad 2 godziny w jakiejś przydrożnej ubikacji. Myślałam, że już się stamtąd nigdy nie ruszę i ugrzęznę tam na całe życie. W końcu jednak ktoś na górze zorientował się chyba, że te żarty z pogodą przestały mnie już śmieszyć i przywrócił na niebo słońce. W rezultacie w Bytomiu byłam dopiero o godzinie 19:00. Vespa, po dwugodzinnej kąpieli, poszła sobie smacznie spać do garażu, aby nazajutrz wyruszyć z vespiarzami w stronę Tarnowskich Gór.

Na drugi dzień dowiedziałam się nieco więcej na temat ów wydarzenia. Każdy z uczestników otrzymał mapę, na której zaznaczone były punkty, do których trzeba było się dostać na dwóch kołach. W każdym wyznaczonym miejscu na motocyklistów czekało inne zadanie, które było niezbędne do wykonania, jeśli chciało się kontynuować zabawę. W sumie trasa wynosiła 40km. I w ten oto sposób 5 Vesp oraz jeden nieco nowocześniejszy skuter (na którym jechał mój tata) podjęły się rywalizacji przygotowanej przez Klub 22 w Tarnowskich Górach.

Pierwszym zadaniem było przejechanie slalomem między tyczkami, na których przyczepione były balony, i zbicie po jednym balonie z każdej tyczki. Podczas konkurencji nie można było się podeprzeć na motocyklu, a także zbić więcej niż jednego balona przy jednej tyczce – lub też nie zbić go wcale. Zadanie wyglądało na banalne, i pewnie takie też było, jednak w pewnym momencie kompletnie się pogubiłam do tego stopnia, że nie wiedziałam, którą ręką mam trzymać tyczkę, a którą kręcić manetką. W rezultacie pominęłam jedną tyczkę i zostały mi za to odjęte punkty. „Niezły początek” – pomyślałam.

Druga rywalizacja to spacer na szczudłach po wyznaczonej ścieżce. Sam widok spadających z drewnianych tyczek ludzi którzy cudem się nie połamali sprawił, że ja i tata podziękowaliśmy za udział w konkurencji. Namawiającym mnie do tego vespiarzom oznajmiałam, że nogi mi się jeszcze czasem w życiu przydadzą. W końcu jednak moja wybitnie słaba asertywność ugięła się pod ciężarem wszechobecnych namów i postanowiłam spróbować. Mój tata, jak to na opiekuńczego ojca przystało,  powiedział, żebym najpierw ja spróbowała, a jeśli się nie połamię, to on spróbuje zaraz po mnie.

Pierwsze podejście było kompletną porażką, ponieważ podeszłam do zadania z nastawieniem, że robię to tylko dla formalności – wejdę na szczudła, wyglebię się, a potem pójdę po wpis do karteczki za podejście do zadania. Kiedy jednak po wzorowo wykonanym planie organizator namówił mnie, abym spróbowała jeszcze raz, uznałam, że tym razem musi mi się udać. Po chwili okazało się, że nie takie szczudła straszne, jak je malują! Bez większych problemów przespacerowałam się wzdłuż wyznaczonej ścieżki.

Trzeci punkt na mapie zaprowadził nas do Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku. Tam motocykliści musieli wytężyć swój zmysł węchu, aby odgadnąć wdychiwane przez ich nozdrza substancje. Każdy z uczestników losował 3 pojemniczki do odgadnięcia. Niestety, dla mnie wszystkie lakiery, farby, rozpuszczalniki, benzyny i oleje pachną prawie tak samo. Jedyną rzecz, którą odgadłam, było piwo – ale chyba lepiej żebyśmy tego tematu dalej nie drążyli ;-))

W tym samym miejscu każdy z uczestników mógł odwiedzić z przewodnikiem ów Centrum Deportacji. Naszym zadaniem było zapamiętać jak najwięcej z tego, czego się dowiedzieliśmy, aby potem odpowiedzieć na 3 pytania z wiedzy o Centrum.

Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy, była strzelnica koło Parku Wodnego w Tarnowskich Górach. Każdy z uczestników musiał wycelować 3 razy do tarczy, aby zdobyć jak najwięcej punktów. Niestety – Jury nie doceniło mojego wybitnego talentu do skrupulatnego omijania tarczy z punktami o dość pokaźnych wymiarach (a zapewniam – mało kto tak potrafi [NIE]wycelować). A byłam niemalże przekonana, że granie w strzelanki komputerowe za bajtla jednak czegokolwiek mnie nauczyło. Teraz już wiem dlaczego zawsze tak często w nich ginęłam.

Za to wybitna celność mojego taty nieco mnie zaniepokoiła.

Następnym zadaniem było wykonanie 5 ósemek wokół dwóch butelek tak, aby nie wyjechać poza wyznaczony teren, ale także by nie podeprzeć się na motocyklu. Wszystko szło świetnie do czasu, kiedy jeden z organizatorów pokazał mi magiczną liczbę 5 na palcach i gestem pozwolił mi wyjechać z placu. Szczęśliwa tym, że wykonałam całe zadanie poprawnie, wyjechałam z pola zadania nie zwracając uwagi na wyznaczone wokół linie. Kiedy usłyszałam pełne pretensji słowa „co żeś zrobiła  na koniec!?” wiedziałam, że jury będzie nieugięte nawet dla blondynki na miętowym skuterze. Niemalże słyszałam odgłos odlatujących bezpowrotnie, utraconych punktów.

I na koniec coś, co tygryski lubią najbardziej. Dwa lata spędzone w Katowicach wśród znajomych z Rudy Śląskiej, Bytomia, Katowic, Chorzowa, Zabrza, Tychów, Świętochłowic, Gliwic… i co? I nadal nie wiem jak jest po śląsku „łysina”. Ostatnia konkurencja polegała na podaniu śląskich odpowiedników polskich słów. Żeby nie zawieść moich śląskich studentów lepiej nie przyznam się, ile punktów otrzymałam za to zadanie.

Po ostatnim zadaniu wszyscy wróciliśmy pod Klub 22 na ogłoszenie wyników. Niestety, ja i tata musieliśmy wracać już w rodzinne strony, jednak z tego co słyszałam, tata zajął 8 miejsce w konkursie. W 10 najlepszych zawodników znalazł się również toots z Vespa Club Polska – taki szary, nie odznaczający się wśród innych motocyklistów niczym szczególnym vespiarz na granatowym PX’ie. Nagrodę w kategorii kobiecej zdobyła Ula, która swoimi kabelkami uratowała niejeden akumulator (i tym samym niejednego motocyklistę). Pierwsze miejsce w konkursie również należy do vespiarzy – zdobył je Adam na czerwonym automaticu (chociaż krążą plotki, że spacer na szczudłach oraz strzelanie do kaczek trenował już od tygodni). Drugie miejsce na podium należy również do Vespa Club Polska – zdobył je vyvyan na beżowej Vespie 50. Wyróżnionym vespiarzem został również Andrzej z zielonej Vespy PK, który poratował jednego z motocyklistów silikonem, kiedy temu zepsuł się silnik.

Jak widzicie, vespiarze pokazali, na co ich stać, i wśród wszechobecnych na rajdzie harley’ów, choperów oraz ścigaczy wypadli naprawdę świetnie. Wszystkie maszyny obecne na zlocie były piękne – było na czym zawiesić oko. Dzień uważam więc na bardzo udany i bardzo chętnie dołączę do wydarzenia również za rok. Może tym razem bardziej przyłożę się do zadań i slalom między balonami zacznę trenować kilka miesięcy wcześniej ;-)

Szykujemy się do startu :)

 

Hmmm… a po co im tyle balonów?

 

Ja nie dam rady!?

 

Oj tam. nikt nie widział, że jeden pominęłam.

 

- Okej, jest Pani gotowa?

-NIE!!

 

Dlaczego wszyscy się śmieją, że powiedziałam olej na rozpuszczalnik!?

 

Ósemki? Paaanie, łatwizna!

 

„No i co żeś zrobiła na koniec!?”

 

A Tarnowskie Góry jak zawsze piękne :)

 

Dobra mina do złej gry. Wiem co to jest po śląsku bana i cug, liczy się!?

 

No to zbieramy się na metę! ;-)

 

A takie dyplomy otrzymaliśmy z tatą:)

The following two tabs change content below.
Studentka dziennikarstwa ekonomicznego, pasjonatka włoskich skuterów, bawiąca się niektórymi dziedzinami sztuki.

Ostatnie wpisy sembra una vespa (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>